Podczas wielu rozmów zrozumiałem, że ludzie widzą akceptację jako zaakceptowanie danego stanu i swojego „losu”.

Jednak akceptacja ma inne znaczenie. Zaakceptować oznacza uświadomić sobie stan, przyznać przed sobą, że on istnieje. Nie oznacza to, że cieszysz się ze stanu który doświadczasz. Dzięki akceptacji po prostu pozwalasz sobie na stworzenie przestrzeni na uzdrowienie. Warto sobie uświadomić, że nie możesz pokonać czegoś czego przed sobą nie przyznasz.

Jako dziecko posiadałem wiele kompleksów, jednym z nich było to, że bardzo szybko zaczęły mi rosnąć wąsy, broda i włosy na nogach co powodowało, że w szkole byłem często wytykany palcami. Bardzo szybko spowodowało to, że w sezonie zacząłem chodzić w długich spodniach, a w odpowiedzi na pytania dlaczego noszę długie spodnie kiedy jest tak ciepło, znajdowałem jakieś usprawiedliwienie.

Jednak męczyło mnie to. Nie tylko dobijająca była temperatura, ale również uciekanie od sytuacji w których ludzie mogliby zacząć wytykać mnie palcami, czyli chociażby plaża czy basen odpadały. A były to rzeczy, które bardzo mnie wcześniej cieszyły.

Jakie znaczenie akceptacji jest w tej historii? Przede wszystkim takie, że kiedy nie akceptujesz danego stanu, on będzie przewijał się w głowie. Będziesz o nim myślał i odtwarzał sobie co może się stać i jak ludzie mogą na to zareagować. Jak zapewne wiesz, takie powracające myśli potrafią być niezwykle męczące i zamiast cieszyć się jakąś sytuacją, zastanawiasz się czy przypadkiem ktoś właśnie na Ciebie nie zerka lub czy nie komentuje tego jak wyglądasz.

Gdybyś jednak zaakceptował siebie takim jakim jesteś i to jak wyglądasz, nie miałoby to dla Ciebie znaczenia. Uciążliwe myśli by ustały.

Podobnie zauważyłem problem z nerwicą u mojego znajomego, w sumie sam też tak kiedyś przez jakiś czas funkcjonowałem.

Jego pragnieniem jest wyjść z nerwicy, poprawić jakość życia, ale każdego dnia wstaje i poszukuje możliwości poczucia się lepiej. Brzmi to sensownie, prawda?

Jednak haczyk jest w tym, że jego działania kierowane są strachem, tym, że nigdy już nie poczuje się lepiej, tym że ciągle czuje się źle. Każdego dnia wstaje z myślą, że czuje się źle z tym czego doświadcza, więc rusza w stronę poszukiwania możliwości sprawienia, że będzie czuł się dobrze, czyli bierze tabletki, ćwiczy, medytuje i tak dalej. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że każdego dnia przez takie myślenie utrwala w sobie przekonanie jak bardzo jest z nim źle. Gdyby jednak zaakceptował że ma objawy nerwicowe i po prostu skoncentrował się na tym co sprawia mu przyjemność, nie byłoby walki. Po prostu doświadczałby przyjemnych rzeczy utrwalając w sobie dobre samopoczucie.

Naucz się więc przyznawać przed sobą, że dany stan lub sytuacja istnieje. Oczywiście dany stan nadal może istnieć, ale nie powstaje już napięcie związane z próba ucieczki od tego. Wiesz że istnieje i nie musisz już o tym myśleć. Wyobraź sobie to. Mówisz sobie – „Dobrze, doświadczam tego.”, „Dobrze, odczuwam tą emocję.”

Czujesz jak spada ciężar? 🙂

Tak samo jest z akceptacją nie akceptacji. Czasem też nie potrafię od razu czegoś zaakceptować więc akceptują to, że nie potrafię tego teraz zrobić. Takie działanie również jest w pewien sposób wyzwalające.

Opisałem tu zaledwie dwie możliwości. Tak naprawdę każdy z nas może mieć znacznie więcej takich niezaakceptowanych rzeczy, które go obciążają. Dlatego obserwuj i pracuj nad akceptacją. 🙂

©2017 Żyj świadomie

lub

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

lub     

Nie pamiętasz hasła ?

lub

Create Account