Wyobraź sobie cudowną tropikalną wyspę. Szeleszczą palmy kokosowe, szumi ocean, śpiewają egzotyczne ptaki. Rajskie miejsce, łagodny klimat, słoneczna pogoda.

Na wyspę zostaje wysłanych dwóch Agentów.

– Zaraz mnie rozboli głowa od tego słońca – mówi pierwszy Agent.
– I od tych ptaków, bo tak głośno śpiewają. I zaraz pewnie jakiś zrobi na mnie kupę, bo tyle ich tu lata w powietrzu. A co to tak śmierdzi? A, to z tej restauracji, pewnie pieką ośmiornice na grillu dla tych bogatych, którzy nakradli, żeby teraz odpoczywać.

Drugi Agent:
– Jak tu jasno! Tyle słońca! A jakie błękitne niebo. A te ptaki? Nigdy nie widziałem naraz tylu kolorowych ptaków. Wyglądają jak z bajki! O, czuję już zapach jedzenia. Jestem głodny, chętnie bym coś zjadł, chodźmy do restauracji.

Ta sama wyspa. To samo słońce. Te same ptaki. Ten sam moment. Ale można dokładnie to samo widzieć w zupełnie różny sposób – zależnie od tego co podpowiadają ci Agenci Podświadomości ukryci pod twoimi myślami.

Rozumiesz?

Wyspa się nie zmieniła. Obiektywnie to było wciąż to samo miejsce pełne słońca, ptaków i zapachu świeżego obiadu.

Ale zależnie od tego co się nosi w podświadomości, człowiek widzi to miejsce inaczej.

Pierwszy Agent był przekonany o tym, że zawsze grozi mu jakieś niebezpieczeństwo. Więc we wszystkim co widział, szukał potwierdzenia, że zagrożenie jest realne. Słońce kojarzyło mu się przede wszystkim z bólem głowy, papugi z tym jak będzie wyglądał jeśli spadnie na niego ptasia kupa, a zapach obiadu z tym, że jest gorszy od ludzi, który mają więcej.

Słońce to zagrożenie dla zdrowia.
Papugi to strach jak będę wyglądał w oczach innych ludzi z ptasią kupą na ubraniu, co o mnie pomyślą i jak mi będzie wstyd.
Obiad to dzielenie ludzi na lepszych i gorszych, porównywanie się i ciągła walka, żeby nie być gorszym.

Pierwszy Agent żyje w ciągłym stresie. Ciągle się boi, że nie da rady, że jeśli nie będzie się strasznie starał, to zostanie odrzucony i samotny. Myśli, że ciągle musi się bronić przed ludźmi, którzy są inni od niego, że musi ciągle udowadniać swoją wartość, bo jeśli tego nie zrobi, oni go wyśmieją i nie zaakceptują.

Dlaczego tak myśli?

Bo tak musi wynikać z jego najwcześniejszych doświadczeń. Umysł dziecka rejestruje pewne powtarzające się sekwencje, mimo że żaden z dorosłych opiekunów nie zdaje sobie z tego sprawy i nie ma złych intencji. Ojciec kocha swojego syna i chce dla niego najlepiej. Zapisuje go na zapasy. Mimo że sam jest zmęczony, znajduje czas, żeby wozić go na treningi. Jest przekonany, że jeśli teraz zainwestuje w przyszłość syna, ułatwi mu życie. Ale musi go ciągle motywować i zachęcać do wysiłku. Wyznacza nagrodę za każdy wygrany mecz. Chwali za dobre wyniki, ale jest niezadowolony kiedy syn przegrywa. Jeśli jednocześnie nie jest w stanie przekazać mu informacji o tym, że niezależnie od osiągnięć jest kochany, ważny i akceptowany, to podświadomość syna przywiąże się do myślenia w rodzaju:

– Jestem dobry tylko wtedy, kiedy zwyciężam. Jeśli przegrywam, nie jestem akceptowany. Żeby być dobrym i akceptowanym, muszę zawsze zwyciężać i mieć najlepsze wyniki.

I zobaczcie w jaki niewinny sposób podświadomość formułuje zabójczy wniosek, który na całą resztę życia tego chłopca oznacza przekonanie, że on sam nie jest wystarczająco dobry, żeby po prostu być. On sam się nie liczy. On sam jako osoba nie istnieje. Wartościowy jest tylko ten, kto osiąga wyniki. Kochany jest tylko ten, kto udowodni, że zasługuje. Akceptowany jest tylko ten, kto zwycięża.

Zobaczcie co się dzieje dalej.

Chłopiec dorasta. Podświadome myśli podpowiadają mu przez cały czas:

– Musisz walczyć. Musisz zwyciężać. Musisz zasłużyć na miłość.
Jednocześnie mówią mu:

– Jeśli nie zasłużysz, zostaniesz odtrącony. Jeżeli nie będziesz walczył, przegrasz swoje życie. Jeśli przegrasz, wszyscy cię wyśmieją.

Jego zachowaniem kieruje strach. On wie, że musi się sprawdzić i udowodnić, że zasługuje na dopuszczenie go do kręgu „lepszych” ludzi. Lepszych, czyli silniejszych, tych, którzy decydują o tym kto jest akceptowany, a kto nie.

Przybywa na rajską wyspę. Strach podpowiada, że trzeba szukać zagrożeń i niebezpieczeństw, bo tylko jeśli będziesz na nie przygotowany, będziesz mógł je pokonać. A tylko jeśli je pokonasz, wygrasz. A jeśli wygrasz, zostaniesz zaakceptowany przez innych ludzi. A jeśli zostaniesz zaakceptowany, będziesz bezpieczny. A jeśli będziesz bezpieczny, będziesz się dobrze czuł.

Zauważyliście jakie to jest pokrętne i zawiłe rozumowanie?

Tak naprawdę w gruncie rzeczy chodzi mu tylko o jedno, czyli o to, co znajduje się na końcu tego łańcucha wniosków. Chodzi mu o poczucie, że jest bezpieczny, bo bezpieczeństwo daje mu poczucie równowagi i wewnętrznego ciepła.

Gdyby dawno temu w domu dostał poczucie, że jest kochany i bezpieczny bez względu na to wszystko – niezależnie od wyników, jakie osiąga na zawodach, od stopni w szkole, niezależnie od tego czy jest zdrowy, czy chory, ładny, czy brzydki, mądry czy głupi – to nosiłby to przekonanie w sobie jak największy skarb. Nie musiałby go szukać za pomocą zdobywania nagród, pucharów ani walki. Nie musiałby manipulować ludźmi ani światem, żeby to uzyskać. Po prostu by to miał. A gdyby to miał, to mógłby się skoncentrować na tym, co jest ważne, czyli na realizowaniu jakiejś swojej pasji.
Gdyby mógł tę pasję realizować z całym zaangażowaniem, z radością i energią, prawdopodobnie ta pasja stałaby się jego zawodem, a on byłby jednym z najszczęśliwszych ludzi na świecie.

Ale nie. On nigdy nie czuł się bezpieczny i kochany. Jego podświadomość zapisała kod, że poczucie bezpieczeństwa i miłości jest możliwe tylko wtedy, kiedy pokona się przeszkody, zwycięży przeciwników i udowodni się swoją wartość.

I dlatego przez całe życie ten człowiek będzie usiłował udowodnić, że jest coś wart. Będzie szukał zagrożeń, żeby się przed nimi obronić. I będzie ze strachem patrzył na ludzi, oczekując, że jeśli dobrze się spisze, to go zaakceptują.

Przybywa na rajską wyspę. Boi się, że słońce jest za mocne. Nienawidzi ludzi, którzy są w jego mniemaniu lepsi od niego, bo najwyraźniej stać ich na drogi obiad w restauracji. Boi się co pomyślą o nim jeżeli ptak zrobi mu plamę na ubraniu.

Drugi człowiek myśli inaczej. Nie nosi w sobie strachu, więc nie szuka złych stron ani niebezpieczeństw. Cieszy się tym, że świeci słońce. Dostrzega błękitne niebo i kolorowe pióra ptaków. Nawet przez myśl mu nie przejdzie, że ptaki to potencjalne zagrożenie, bo istnieje możliwość, że zrobią na niego kupę. A gdyby nawet o tym pomyślał, to machnąłby ręką. I co z tego? Narobią na mnie, to wypiorę koszulę i już. Nie będzie się zamartwiał co pomyślą o nim ludzie. I nie widzi też zagrożenia ze strony bogatych turystów, którzy jedzą obiad. Jeśli oni siedzą w restauracji, to raczej dobry znak, że można tu smacznie zjeść. I tyle.

Ta sama wyspa. Ten sam moment.

Jeden człowiek nosi w sobie strach i uprzedzenia, które sprawiają, że świat z jego perspektywy wygląda groźnie, brzydko i niebezpiecznie.

Drugi człowiek jest wolny od strachu. Cieszy się tym, co jest. Nie osądza, nie zastanawia się co o nim myślą inni, po prostu koncentruje się na tym, co jest dookoła.

Rozumiesz?

Świat nie jest taki, jak myślisz.

Świat jest taki, jak widzi go twoja podświadomość.

Jeżeli w twojej podświadomości mieszka strach przed porażką i odrzuceniem, potrzeba akceptacji i niewola ciągłego porównywania się z innymi, to z tej perspektywy świat jest gorzki, trudny i okrutny.

Fragment książki “Księga kodów podświadomości”, wyd. G+J, premiera 19 czerwca 2013

0 Komentarzy

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Żyj świadomie

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?