Zawsze, kiedy wszystko się wali, człowiek zadaje sobie miliony pytań: Dlaczego? Dlaczego spotyka to właśnie mnie?

Jest ciężko, z roku na rok mam wrażenie, że jest coraz ciężej, nie tylko z perspektywy kryzysu na świecie, ale również z perspektywy kryzysu ludzkich dusz. Dziwne czasy nastały, miotają Nami niepokój o przyszłość i próba mobilizacji wszystkich sił by przetrwać dziś… Próbujemy dać z siebie wszystko, również dla innych, tak, by chociaż trochę bliskim było lżej. Są też i tacy ludzie, którzy martwią się tylko o siebie- egoiści, którzy patrzą tylko na swoje 4 litery, może Oni są zdrowsi, kto wie?

Jak często zdajemy sobie sprawę z własnej bezsilności? Z braku sił? Kiedy mamy ochotę po prostu odwrócić się plecami do świata i trwać w nicości? Rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady ?

Każdy ma takie chwile.

Człowiek idzie przed siebie skupiony na abstrakcyjnych problemach. Rzadko dostrzegamy prawdziwe tragedie, które każdego dnia rozgrywają się w Nas samych, jak i również w życiu innych osób. Wolimy trwać w błogiej nieświadomości, gdyż tak jest bezpieczniej i wygodniej. Brak świadomości równa się  z brakiem obowiązku brania odpowiedzialności. Wygoda! Dopiero, kiedy w Naszym życiu nagle coś się wali, nagle brakuje Zdrowia, Szczęścia, Miłości, uświadamiamy sobie w jakim zaślepieniu żyliśmy. Cóż za niewdzięczność, cóż za bezmyślność towarzyszy Nam każdego dnia…

Dlaczego nie potrafimy DOCENIĆ tego co mamy? Dlaczego dopiero po stracie uzmysławiamy sobie jak wiele posiadaliśmy? Dlaczego nie potrafimy dziękować Bogu, za każdy oddech, który dzięki cudownie skonstruowanym mechanizmom możemy zaczerpnąć bez udziału Naszej woli? Dlaczego nie potrafimy cieszyć się, że mamy dwie zdrowe i gotowe ręce do pracy, dwie sprawne i prawidłowo zbudowane nogi, które umożliwiają Nam poruszanie się? Fenomenalny mózg, dzięki któremu funkcjonujemy społecznie, mentalnie, biologicznie? Zdrowe narządy wewnętrzne, które w każdej sekundzie działają tak, by Nasz organizm funkcjonował optymalnie? Możliwość wyrażania własnych myśli i woli otwarcie bez ryzyka utraty zdrowia i życia? Prawdopodobnie pracę? Rodzinę? Dlaczego to wszystko umyka Nam i nie czerpiemy radości z tych darów od losu? Dlaczego dopiero jak zaczyna coś szwankować w idealnie stworzonym systemie neuronów, żył, komórek, uświadamiamy sobie jacy byliśmy szczęśliwi, jak wiele mieliśmy?

Samoświadomość.

Siedziałam dziś w przychodni. Spojrzałam na tych wszystkich schorowanych ludzi. Dotarło do mnie, że każdy, każdy człowiek ma troski i radości, może cierpieć lub odczuwać przyjemność. Może być szczęśliwy lub smutny.  Potrafisz zatrzymać się na chwilę i to dostrzec?

Nie jesteśmy w centrum wszechświata jako jednostka. Tworzymy ten świat wszyscy. My. Ludzie. Istoty.

Dostrzec prawdę. Uzmysłowić sobie, że nie jesteśmy samotną wyspą. Spojrzeć na drugiego człowieka z otwartą duszą, z gorącym sercem, powiedzieć dobre słowo, dodać otuchy, zrozumieć. Spojrzeć w głąb siebie tak samo z otwartą duszą, z gorącym sercem, dodać otuchy, zrozumieć.

Ktoś pomyśli: Banały, puste słowa, oczywiste jak to, że kiedyś umrzemy. Czy aby na pewno?

„Znowu otworzyłem oczy i w gęstą lepką czerń 
spojrzałem ze łzami w oczach i ledwo łapiąc tlen 
plując potem krzyczałem że wiem 
jakby dzień po tej nocy miał być ostatnim dniem.” Mioush

Co byś zrobił gdyby został Ci jeden, jedyny, ostatni dzień życia? Jakbyś go wykorzystał? Gdyby miało nie być jutra?

Dlaczego nie potrafimy świadomie iść przez życie i cieszyć się każdą dobrą, szczęśliwą chwilą? Trwamy w przeszłości bojąc się dziś podejmować decyzje mające diametralne znaczenie dla przyszłości, a przecież wszystko czego pragniemy jest po drugiej stronie strachu. Co więcej, właśnie martwiąc się o przyszłość zaharowujemy się na śmierć, by zdobyć kasę, prestiż, albo po prostu związać koniec z końcem.  Zaharowujemy to dobre słowo. Jako społeczeństwo nie potrafimy już odpoczywać… Biegniemy przed siebie, nakręceni jak króliczki z reklamy Duracell, dopóki nie wysiądzie Nam bateria. Biegniemy bo taki jest system, zapominając o podstawowych prawach natury.  Zabawne, nawet w opowieści o genezie świata, stwierdzono, ze jeden dzień w tygodniu należy odpocząć. Co z tego, przecież My, ludzie XXI wieku jak cyborgi nie dostrzegamy tej konieczności…

do czasu…

Jesteśmy przemęczeni, zatroskani, mamy wory pod oczami i zatruty umysł. Nie jemy, nie śpimy. Wiecznie spięci, wiecznie zestresowani. Upadamy na zdrowiu. Upadają Nasze relacje. W końcu upada cały Nasz system a my razem z nim. To takie poświecenie. A życie? Życie toczy się własnym torem i na Nasze nieszczęście z sekundy na sekundę komplikuje się coraz bardziej.   Instynkt samozachowawczy jest wpisany w Nasze geny, czasem to zbawienie, czasem przekleństwo. Nie poddajemy się, walczymy. O co jednak toczy się ta walka? Zapętlamy się w błędne koło nie dostrzegając sensu. Może więc czasem po prostu warto spasować? Odpuścić i po prostu zająć się w końcu sobą, odpocząć?

Może to jest klucz do otwarcia się nowych drzwi możliwości. Czysty umysł. Zrelaksowane ciało. Szczęśliwa dusza.

 

Zwolnij

Zanim nie będzie za późno

 

Weź urlop, olej system, spakuj się i jedź

Przed siebie

Nie ważne jak, nie ważne z kim, nie ważne dokąd,

Zrób coś zanim będzie za późno

Zanim stracisz coś najcenniejszego co masz

Z D R O W I E

M I Ł O Ś Ć

Ż Y C I E

Written by Calaike

Kochani :)
Ukończyłam AWF w Krakowie i od 10 lat jestem Terapeutą SPA. Przez ten czas zdążyłam dobrze poznać ciało człowieka oraz kierujące nim mechanizmy, Od zawsze fascynowała mnie także dusza, dlatego rozpoczęłam studia o kierunku Psychologia. Pasjonuje mnie podejście holistyczne do życia oraz do człowieka-zarówno pod kątem zdrowia jak i relacji międzyludzkich. Kocham podróże :) Niebawem zostanę mgr Psychologii na Uniwersytecie SWPS w Katowicach. Zapraszam do czytania moich artykułów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Dlaczego wciąż powielamy schematy?

Możemy Wszystko