in , ,

Gdzie stoisz w relacji?

Jedna z najbardziej wyzwalających realizacji w temacie związków jaka przyszła do mnie, napełniła mnie zrozumieniem, że partner „nie musi” być dla mnie wszystkim, moim całym światem.

Większość filmów romantycznych pokazuje tylko taką miłość, przy której partnerzy nie potrafią bez siebie żyć, jak bez powietrza, czy jedzenia. Widzą i pragną tylko siebie i bez siebie są nieszczęśliwi.

Kiedy oczekujesz od swojego partnera, żeby wypełnił sobą Twoją przestrzeń i zaspokoił wszelkie Twoje potrzeby, to kładziesz na niego ciężar, którego on nie jest w stanie utrzymać na dłużej, choć początkowo będzie się starał, bo względem Ciebie również będzie miał takie oczekiwania.

Po jakimś czasie jednak wszystko się wali, a przecież miało być tak pięknie. Czułeś/aś się tak dobrze, tak błogo i bezpiecznie, bezwarunkowa miłość i akceptacja, w końcu to jest TO czego całe życie szukałeś/aś.

Dlaczego taki związek na dłuższą metę nie może wytrwać w skowronkach i motylkach?

Bo nie istnieje poza Twoimi ideami na temat tego jak taki idealny związek powinien wyglądać.

W rzeczywistości nie ma związku, jest tylko marzenie, które chcesz, aby trwało, tak jak cudowny sen, z którego nie chcesz się obudzić. A jednak słońce wschodzi, robi się jaśniej i możesz spojrzeć na to jakie to naprawdę jest.

Wtedy zaczyna się związek na trzeźwo, z wyboru lub przyzwyczajenia. Widzisz to czego wcześniej nie widziałeś/aś, denerwują Cię cechy i zachowania, które wcześniej Ci nie przeszkadzały, nagle zaczynasz słyszeć oceny „Jesteś taka sama jak moja matka”, „Jesteś taki jak mój ojciec” itd.

Tak naprawdę oczekując od partera żeby był dla Ciebie wszystkim i zaspokajał wszystkie Twoje potrzeby, szukasz w nim rodzica (kobieta przeważnie ojca, mężczyzna przeważnie matki), za którym tęsknisz, którego chcesz być może uratować, z którym chcesz żeby było idealnie, tak jak zawsze tego chciałeś/aś, a nie było. Bo tego rodzica albo nie było fizycznie, albo był emocjonalnie niedostępny lub nie traktował Cię dobrze.

Wtedy Twój partner służy Ci do zaspokojenia tej ogromnej tęsknoty, do naprawienia tego, co dla Ciebie było bolesne w relacji z rodzicem, a Ty służysz jemu. W swoich ramionach znowu jesteście jak dzieci w bezpiecznych ramionach rodziców.

Ten proces odbywa się nieświadomie, dlatego mówi się, że często wybieramy takich partnerów jakimi byli nasi rodzice, mimo, iż zarzekamy się, że nigdy byśmy tego świadome nie zrobili.

Jeżeli zdamy sobie sprawę z tego, że obarczamy naszych parterów tak ogromnym ciężarem i stawiamy ich w miejsce, które w ogóle do nich nie należy, to wtedy możemy wziąć odpowiedzialność za ten ruch i zająć się pracą nad relacją z rodzicami w swojej własnej przestrzeni.

Wiele zmienia się w związku, kiedy spotykamy się w nim jako dorośli, którzy potrafią czerpać i zaspokajać swoje potrzeby z innych dziedzin życia. Jest nam jakoś lżej, prawdziwiej, bardziej przestrzennie.

Kiedy kobieta jest zwykłą kobietą, a mężczyzna zwykłym mężczyzną, bez presji bycia idealnymi rodzicami dla siebie nawzajem, robi się łatwiej.

Z tego miejsca, jest łatwiej wzrastać razem jako MY, gdyż bardziej świadomi jesteśmy gruntu, na którym chcemy budować, to co nowe.

Schodzimy na ziemię z obłoków, z których wcześniej czy później i tak spadlibyśmy z wielkim hukiem, bo obłoki z racji swojej natury, „szlochając” wsiąkają w ziemię, aby odżywić to, co się rodzi na dłużej.

Tęsknota za rodzicami, to taki cichy szloch, który szepta nam drogę z powrotem do nich. Szukamy ich w relacjach, zapominając, że z nich jesteśmy, że są w nas, i żaden romantyczny związek nie jest w stanie nam ich zastąpić bez zgrzytów.

Jacykolwiek by nie byli ci zwyczajni rodzice, czy znałeś/aś ich czy nie, tacy byli właściwi, bo dali Ci życie, które teraz Ty możesz przekazać dalej, tak jak Ty chcesz.

Im się udało z Tobą, za wszelką cenę, udało się, i swoją rolę wypełnili. Może nie tak jakbyś chciał/a, ale co Ty możesz wiedzieć o tym, jak im było trudno.

Przy rodzicach zawsze jesteśmy dziećmi, przy partnerach dorosłymi, przy swoich dzieciach rodzicami.

Kiedy znamy swoje miejsce w relacjach, jest nam w nich lżej.

Moc Miłości,
Malwina
www.malwinastach.com

Written by Malwina Stach

Psycholog, Nauczyciel Świadomego Śnienia, Nauczyciel Jogi, Mentor, Terapeuta, Autor wielu artykułów z zakresu Psychologii Duchowości oraz Założyciel portalu dla kobiet Ogród Kobiecości
www.malwinastach.pl/bio

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Emocje towarzyszące wydatkom.

Przepis na brak miłości – 7 praktycznych wskazówek!