in ,

Samotność paradoksem Naszych czasów

Pobudka, otwierasz oczy, kolejny szary,zwykły dzień. Zerkasz na swojego Smartfona ( już sama nazwa tego urządzenia jest swoistą ironią). Na portalach społecznościowych wita Cię  zaiście porankowa atmosfera !

Let’s go !

Nadeszła  zwykła, szara noc, padasz ze zmęczenia, ostatkiem sił przed zamknięciem oczu, przeglądasz swój „mądry” telefon. Przewijasz rolką posty, które dodają wirtualnie Twoi znajomi, mieli tak fascynujący dzień!

Jest przerwa w pracy, jedziesz autobusem, stoisz w korkach, siedzisz ze znajomymi, nudna impreza, usypiający wykład, durnowaty film w kinie. Smartfon. Smartfon, Smartfon jest lekarstwem na wszystko.

Kiedyś mówiło się, że najcenniejszym , co można ofiarować drugiej osobie jest czas. Niestety dziś
czas nie jest już jednoznaczny z poświęconą uwagą.
Pełne zainteresowanie i czas okazuje Ci ktoś, kto nie wyciąga w Twoim towarzystwie telefonu. Smutne, lecz  to stwierdzenie, idealnie wpasowuje się w otaczające Nas absurdy.

Toniemy w morzu społecznościowych aplikacji, gdzie szukamy kontaktu z drugą osobą. W wirtualu. Tysiące powiadomień: instagram, snapchat, facebook, messenger, badoo, tinder i ch… wie co jeszcze.
Chcemy KONTAKTU z kimś, kto będzie odpowiedzią na Naszą potrzebę wyeliminowania poczucia pustki. Wirtualnie.
Jesteśmy dziećmi internetu, wylogowanie się do życia jest dla Nas jednoznaczne z przerażającym faktem zetknięcia się z „szarą rzeczywistością” , bo przecież internetowy świat jest taki bajkowy, taki kolorowy, taki „prawdziwy”!

W fikcyjnym-internetowym życiu, człowiek zakłada miliony masek, kreuje swoją twarz, tak, by wypaść jak najlepiej w oczach innych. Każdy lajk to wzrost poczucia wartości ego. Celem wielu jest popularność i bycie w końcu zauważonym. Tylko przez kogo i po co ?

Zanika w Nas umiejętność nawiązywania relacji w zwykłym życiu, wyzwaniem staje się normalna rozmowa z drugim człowiekiem. Stajemy się relacyjnymi analfabetami. Łatwiej prowadzić „fascynujące” dyskusje na messengerze niż spotkać się na chwilę i spojrzeć sobie w prawdziwą twarz, wymieniając kilka zdań. Przecież tacy jesteśmy zabiegani, że nie znajdziemy pół h na rozmowę w kawiarni, ale każdy ma czas, na wielogodzinną wymianę wiadomości o niczym.
Czy to strach przed rozczarowaniem? Może lęk przed oceną?

Groteską z życia wziętą, jest poznanie nowej osoby na żywo i fakt, że prosi Cie ona o podanie nazwy Twojego facebooka/instagrama. Następnie siedząc obok Ciebie, ogląda zdjęcia, które się tam znajdują- zamiast spojrzeć Ci w oczy i dostrzec Ciebie prawdziwego….

Do czego Nas prowadzisz Wielki Świecie ?

Gdzie się podziały dawne czasy, kiedy człowiek spędzał cały dzień z innymi i nie chciał wracać do domu?  Gdzie podziały się osoby, z którymi można przegadać całą noc, patrząc w gwiazdy i zastanawiać się nad sensem życia? Gdzie Ci ludzie, którzy potrafili- patrząc w oczy, dostrzec Twoją duszę, a nie tylko mało znaczące w perspektywie wieczności, opakowanie?

Umieramy. Społecznie i mentalnie. Relacyjne. Jesteśmy jak w Walking Dead. Żywymi trupami.

Człowiek jest istotą społeczną i podstawowym warunkiem jego poczucia szczęścia jest kontakt z drugim człowiekiem. Niestety, nowoczesność wykreowała wirtual i  próbuje Nam wyperswadować, że taki kontakt człowiekowi wystarczy. Jest to totalna bzdura…  na co dowodem jest powszechne poczucie pustki i samotności u większości ludzi żyjących w Naszych czasach.
Żyjemy w dobie 3xF: Fast life, Fast food,  Fast sex. Wszystko chcemy mieć  JUŻ i co gorsza, znajdą się tacy, którzy Nam to oddadzą bez mrugnięcia okiem. Nie umiemy już czekać, lecz to temat na dłuższy wpis 🙂

Fakty są smutne: Z im większą liczbą ludzi mamy kontakt (wirtualny ), tym bardziej jesteśmy samotni. A chcemy mieć kontakt!  Pewnie, że chcemy! Z całym światem, bo przecież teraz taaaaakie mamy możliwości… Dlaczego jednak, im mamy większy kontakt ze Światem, tym bardziej zaniedbujemy najbliższe relacje, które powinno się pielęgnować?

Otaczający Nas chaos i nadmiar bodźców, powoduje zanik umiejętności skupienia się na TU i TERAZ . Mało kto praktykuje Mindfulness, czyli przeżywanie w pełni chwili obecnej i celebrowanie jej. To radość z małych rzeczy, dostrzeganie drobiazgów w codzienności, skupienie się w pełni na rozmówcy podczas konwersacji. Odczuwanie rzeczywistości każdym zmysłem. Oddychanie życiem…
Jak tego dokonać, skoro ciągle jesteśmy podpięci do wirtualu i musimy być dostępni? W końcu w każdej chwili, ktoś WAŻNY możne zadzwonić, napisać, wysłać Nam snapa albo wideorelacje !? [sic!]

Pozamykani w klatkach ram wirtualu, nie chcemy wychodzić poza utarte już schematy. Jesteśmy jak  chomiki w kołowrotku, biegniemy gdzieś bez celu, tło się nie zmienia, ale pędzimy ile sił na przód.  Robimy małą przerwę jedynie na odhaczenie podstawowych potrzeb fizjologicznych.  Coraz częściej jest to w obrębie własnego mieszkania.

Rezygnujemy z realnego życia ponieważ coś sprzed monitorka komputera bądź telefonu może Nas ominąć.  W konfrontacji face to face z drugim człowiekiem ogarnia Nas paraliżujący lęk. Boimy się, o tak boimy się, bo przecież w rzeczywistości jesteśmy tak delikatni i wrażliwi, podatni na zranienie. Bezpieczniej jest nikogo nie dopuszczać do siebie, bezpieczniej nie dać się naprawdę poznać.

Tylko czy tak jest rzeczywiście?  Może tak postępując, tracimy coś najcenniejszego co mamy ?

Calaike

Written by Calaike

Kochani :)
Ukończyłam AWF w Krakowie i od 10 lat jestem Terapeutą SPA. Przez ten czas zdążyłam dobrze poznać ciało człowieka oraz kierujące nim mechanizmy, Od zawsze fascynowała mnie także dusza, dlatego rozpoczęłam studia o kierunku Psychologia. Pasjonuje mnie podejście holistyczne do życia oraz do człowieka-zarówno pod kątem zdrowia jak i relacji międzyludzkich. Kocham podróże :) Niebawem zostanę mgr Psychologii na Uniwersytecie SWPS w Katowicach. Zapraszam do czytania moich artykułów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Jak wczesne doświadczenia więzi wpływają na relacje?

Coś dla duszy, coś dla ciała: MASAŻ