in ,

Rekonstrukcja miłości, czyli terapia pary

Czy terapia w związku jest potrzebna, a może konieczna? Na czym polega pomaganie miłości? Skąd wziąć motywację na wspólną sesję u specjalisty i czy warto „na siłę” zabierać na nią partnera? Z jakim nastawieniem powinniśmy podejść do wspólnej terapii i co powinniśmy o niej wiedzieć?

Psychoterapia – na to słowo wiele osób reaguje ogromnym lękiem. Mimo coraz większej świadomości społecznej, w umysłach wielu Polaków udanie się do psychologa, psychiatry czy psychoterapeuty, kojarzy się z ostatecznością, ogromnym kryzysem i zmierzeniem się z dobijającym pytaniem: „Czy ze mną jest już naprawdę aż tak źle?”. Słusznie pojawia się też strach przed stygmatyzacją społeczną, gdyż w naszym kraju minie jeszcze dużo czasu, zanim pomoc psychologiczna będzie, podobnie jak w USA, traktowana równie naturalnie, jak udanie się do internisty, gdy złapiemy grypę.

Mąż i żona – to brzmi dumnie

Terapia pary jest procesem zdecydowanie trudniejszym i wymagającym od terapeuty bardziej zaawanasowanych umiejętności niż indywidualna sesja, gdzie sami zmagamy się z własnymi trudnościami. Do niedawna, taka forma pomocy związkom dotyczyła przede wszystkim małżeństw, które „z urzędu” wiązały prawnie pewne obowiązki, a ich kryzys dotykał również dzieci oraz dalszą rodzinę. Dzisiaj już tak nie jest – mimo, że tak zwane związki nieformalne o wiele łatwiej zakończyć, częstotliwość ich wizyt w gabinetach zaczyna już powoli przewyższać pomoc udzielaną małżeństwom. Seks, zdrada, finanse, różnica poglądów, dzieci – to problemy które dotykają dzisiaj w takim samym stopniu partnera i partnerkę, co męża i żonę. Jednym słowem, to nie obrączka tworzy problem tylko my sami.

Życie w micie – na czym naprawdę  polega psychoterapia pary

Wokół terapii związków, jak i samej terapii indywidualnej, powstało wiele mitów, nieporozumień oraz niedopowiedzeń. Jednym z nich jest przekonanie, że wizyta będzie rodzajem policyjnego dochodzenia, na którym terapeuta ustali, kto jest winny problemowi zaistniałemu w parze . Żeby lepiej to zrozumieć, spróbujmy przyjrzeć się, jak problem w relacji widzi psychologia.

Wyobraźmy sobie sytuację, gdzie zdenerwowany awanturą ze swoim szefem mąż wraca do domu i przemieszcza swoją złość na żonę, rozpoczynając kłótnię, w wyniku której żona płacze i również doświadcza złości. Mamy tu do czynienia z prostym związkiem przyczynowo-skutkowym, w którym bodziec A (stres męża), powoduję reakcję B (płacz i złość żony). Graficznie, taka sytuacja przyjmie następującą postać liniową:

Każda reakcja jednak, może sama stać się bodźcem dla innej reakcji, czyli złe samopoczucie żony, może doprowadzić do uczucia lęku w dziecku (reakcja C), które w wyniku nadmiaru silnych emocji, też zaczyna płakać. Teraz nasz rysunek zacznie przybierać formę łańcucha:

Moglibyśmy dodawać kolejne ogniwa, jednak para czy też małżeństwo, żyje w określonej, ograniczonej przestrzeni, która wyznacza granice ich życia i psychiki. Ponieważ w domu nie ma już więcej osób, reakcja jaką jest płacz dziecka, staje się bodźcem powodującym frustrację męża, który z tego powodu znowu zaczyna krzyczeć na żonę i tak dalej… Cały proces zamyka się w następującym kole:

Jak widać na powyższym schemacie,  nie jesteśmy w stanie ustalić już, co jest faktyczną przyczyną całej sytuacji, ponieważ każde z zachowań uczestników jest jednocześnie bodźcem i reakcją. W takim układzie następuje wzajemne wzmocnienie oraz utrwalenie patologicznych reakcji. Konflikt „sam się nakręca”. Dlatego właśnie, podczas terapii pary, potrzeba zaangażowania i zmiany obojga partnerów, aby związek mógł przełamać impas w którym się znalazł. Terapeuta nie szuka winnych, ostatecznej przyczyny problemu, gdyż nawet bierne zachowania, mogą mieć wartość wzmacniającą dla atakujących reakcji partnera. Unika też głębszej ekspoloracji indywidualnych urazów i traum każdej z osób, skupiając się na tym jak związek funkcjonuje w teraźniejszości. Dlatego proces pomocy parze skupia się przede wszystkim na:

  • Zmianie sposobu komunikacji partnerów, gdyż jest to często przyczyną fiksacji na przedstawionym powyżej schemacie “błędnego koła”
  • Określeniu tzw. wtórnych korzyści z konfliktu (np. zdrada partnera może stanowić korzyść dla mającej problemy seksualne partnerki, która dzięki temu zyskuje argument, by nie wpuszczać nikogo za drzwi własnej sypialni)
  • Skoncentrowaniu i uruchomieniu aktualnych zasobów psychicznych pary, do rozwiązania problemu (np. określeniu wspólnych aktywności partnerów, które są wolne od konfliktu i wykorzystanie ich do poprawy funkcjonowania codziennego życia oraz/albo wykorzystanie energii konfliktu do przezwyciężenia impasu i rozwoju związku)
  • Konfrontacji z nierealistycznymi oczekiwaniami wobec partnera/partnerki
  • O ile będzie to możliwe lub wskazane – skierowanie każdego z partnerów na indywidualną terapię aby umożliwić głębsze dotarcie do wewnętrznych konfliktów i problemów psychicznych każdej z osób, bardzo często sięgających urazów z dzieciństwa

Kiedy warto skorzystać z pomocy?

„Czy uważa Pan, że każdy potrzebuje terapii?” – zapytał kiedyś mój klient. „Myślę, że nie każdy jej potrzebuje, ale na pewno każdemu by pomogła.” – odpowiedziałem. Psychoterapia to przede wszystkim szansa na własny rozwój i inwestycja w przyszłość związku. Nie musi się wiązać z jakimś dramatycznym konfliktem. Nawet przy rozwiązywaniu względnie błahych problemów, terapia pary może okazać się świetną drogą do umocnienia i poprawy relacji. To, co decyduje o skuteczności pomocy, to przede wszystkim wspólna motywacja partnerów do osobistej zmiany i poczucie odpowiedzialności za związek. O tym, że warto razem skorzystać z pomocy, mogą świadczyć między innymi:

  • Ciągłe, powtarzające się, również we wcześniejszych związkach, wzorce zachowań, schematy czy sytuacje np. utrwalone, cykliczne porzucanie i powracanie do partnera
  • Problemy w komunikacji i osiąganiu kompromisów
  • Brak satysfakcji i poczucia subiektywnego szczęścia w relacji
  • Częste wikłanie w konflikt partnerski osób trzecich – znajomych, rodziców, dzieci
  • Trudności w regulacji odpowiedniego dystansu względem partnera, czyli emocjonalny mur i wycofanie lub zbyt obsesyjne zaangażowanie w życie psychiczne ukochanej osoby
  • Zaburzenia i dysfunkcje seksualne, które pojawiły się dopiero po pewnym czasie od powstania związku

Kiedy psychoterapia pary to nie jest właściwe rozwiązanie?

Istnieją oczywiście sytuacje, kiedy wspólna terapia nie będzie dobrym pomysłem. Należą do nich:

  • Przemoc fizyczna
  • Uzależnienie od alkoholu i substancji psychoaktywnych
  • Chęć udowodnienia winy partnerowi poprzez autorytet terapeuty
  • Roszczeniowy stosunek do terapeuty – próba przerzucenia na niego odpowiedzialności za naprawę związku
  • Gdy tylko jedna z osób zmotywowana jest do podjęcia terapii, a druga przejawia względem niej silny opór – grozi to sabotażem całej psychoterapii

Bartosz Dominiczak

www.u-psychologa.pl

Written by u-psychologa.pl

Bartosz Dominiczak - psycholog, psychoterapeuta nurtu integracyjnego, nieustannie fascynujący się ludzkim umysłem - w wolnych chwilach prowadzący własny blog związany z własną pracą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Samotność w tłumie, czyli o zdrowym byciu wśród ludzi

Świadome śnienie terapią przyszłości