Wiele razy wspominałam o ciągłym pędzie i życiu pod presją. Nakładamy sobie na głowę miliardy spraw i w efekcie sami tracimy swoją tożsamość,  zapominamy kim tak naprawdę jesteśmy, kim chcemy być…. Mentalnie -nauczeni jesteśmy rozmyślać o przyszłości,wymyślamy tysiące scenariuszy, które nigdy się nie wydarzą, ale ta analiza daje nam złudne poczucie kontroli. . Przecież czas to pojęcie względne i tak naprawdę całkowity wpływ mamy tylko i wyłącznie na to co dzieje się TERAZ. Przeszłości nie cofniemy, przyszłość to znak zapytania.Wielokrotnie nachodzą Nas myśli, by to wszystko rzucić i uciec gdzieś, gdzie nikt Nas nie znajdzie. Jednak wypieramy te myśli, zaciskamy zęby i jedziemy dalej z tym koksem. Do kolejnej chwili zwątpienia. I tak w kółko. Szukamy rozwiązań. W myślach analizujemy wtedy wszystkie opcje, co byłoby gdyby… Widzimy reakcje osób bliskich, otoczenia w pracy, martwimy się skutkami hipotetycznie podjętej decyzji. Z drugiej strony jednak, gdy pomyślimy o zrealizowaniu tego zamiaru, wyobrażamy sobie ogromną ulgę. Miotamy się, pragniemy zmiany, gdyż gdyby tak nie było-myśli o ucieczce nigdy by nie przyszły. Mamy przed oczami: oczekiwania innych co do Nas, słowa osób, które ZAWSZE wiedzą lepiej co jest dla Nas dobre… i tkwimy w sytuacjach, miejscach czy pracy, gdzie tak naprawdę nie czujemy się szczęśliwi.

 

Pewnego dnia jednak przelewa się kielich goryczy, wybucha w Nas to, co było nagromadzone przez lata: ciężar, poczucie rutyny,  beznadziejności. Wtedy też skaczemy… na głęboką wodę, nierzadko czarną i mętną.  I pomimo, że towarzyszy Nam strach- gdzieś w środku jednak czujemy się lepiej. Czujemy, że w końcu  zrobiliśmy krok w stronę życia w zgodzie ze samym sobą. Upajamy się tym uczuciem, ale nie trwa ono wiecznie, pojawiają się schody. Okazuje się, że ten gwałtowny skok, to początek procesu, który teraz trzeba kontynuować. Zupełnie wytrąca Nas to z równowagi i mało tego- sprawia, że odtąd huśtawka nastrojów i brak stabilizacji będzie towarzyszyć Nam przez nieokreślony czas. Czujemy się lepiej, owszem, ale z drugiej strony pojawia się lęk. Dlatego, że decyzja wymaga konsekwencji. Można to porównać do sytuacji, kiedy siedząc za kółkiem samochodu, jedziemy we mgle. Nie widzimy wokół nic poza fragmentem drogi, którą mamy przed sobą . Z każdym milimetrem posuwamy się do przodu, lecz nie jesteśmy w stanie zobaczyć całego odcinka drogi.

Sądzę, że jednym z największych błędów jaki popełniamy w takich sytuacjach, jest potępianie siebie za zbyt wolne tempo reakcji w stosunku do wydarzeń. Mam na myśli fakt, że nie potrafimy w dużej mierze zaakceptować tego, że życie toczy się przecież swoim rytmem.  Ogromną rolę pełni po prostu czas, gdyż tylko z jego upływem, jesteśmy w stanie odnieść się adekwatnie do aktualnych okoliczności.

W tym  zwariowanym życiu i wiecznym pędzie, jest Nam podwójnie trudno uświadomić sobie, że jedyne co możemy zrobić w tej sytuacji  to dać sobie czas… I wiem, że brzmi to banalnie, ale jest to najprawdziwsza prawda spośród prawd…

Co oznacza danie sobie czasu?

DANIE SOBIE CZASU= AKCEPTACJA+ CIERPLIWOŚĆ

Myślę, że wiąże się to z zaakceptowaniem huśtawki nastrojów, która towarzyszmy nam 24h na dobę. Jest to też akceptacja rozbieganych myśli, akceptacja faktu, że zmieniamy zdanie co sekundę, akceptacja wszystkich swoich uczuć i emocji, które uderzają z wielką siłą. Niezbędna jest wtedy też cierpliwość, dlatego, że nic nie zmieni się od razu, nie da się tak… Musimy nauczyć się NIE CZEKAĆ, tylko żyć TU i TERAZ i wyciągać z bieżącej chwili jak najwięcej, uczyć się i doświadczać a przede wszystkim poznawać siebie od nowa. Tak od nowa, bo przecież przez wszystkie okoliczności zewnętrzne, zatraciliśmy własną tożsamość i to kim jesteśmy. Plusem jest właśnie to, że w momencie, kiedy wydaje Nam się, że nic się nie dzieje, tak naprawdę dużo dzieje się w Nas samych i szkoda to przeoczyć. Dlatego zamiast świadomego nakręcania się negatywnym myśleniem, warto czerpać z chwili bieżącej tak, aby aktualna sekunda sprawiała Nam radość i procentowała na przyszłość.

Zawsze sądziłam i sądzę nadal, że wszystko co się dzieje w Naszym życiu ma sens, i pomimo, że teraz go nie dostrzegamy, ukaże się on kiedyś w pełnej okazałości. Dlatego  zaakceptujmy decyzję, jaką podjęliśmy- widocznie była to najlepsza decyzja, w danej chwili.  Przyjmijmy wszystkie te emocje, którymi targana jest Nasza dusza i płyńmy. Po prostu- bierzmy życie takim jakie jest, gdyż wszystko na pewno ułoży się w taki sposób, że w efekcie odnajdziemy siebie i będziemy szczęśliwi.

Wszystko to co mamy to ta chwila. Z góry dziękuję za poświęcenie jej na czytanie moich rozmyśleń nad życiem:)

Calaike

Written by Calaike

Kochani :)
Ukończyłam AWF w Krakowie i od 10 lat jestem Terapeutą SPA. Przez ten czas zdążyłam dobrze poznać ciało człowieka oraz kierujące nim mechanizmy, Od zawsze fascynowała mnie także dusza, dlatego rozpoczęłam studia o kierunku Psychologia. Pasjonuje mnie podejście holistyczne do życia oraz do człowieka-zarówno pod kątem zdrowia jak i relacji międzyludzkich. Kocham podróże :) Niebawem zostanę mgr Psychologii na Uniwersytecie SWPS w Katowicach. Zapraszam do czytania moich artykułów.

One Comment

Leave a Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Coś dla duszy, coś dla ciała: MASAŻ

Nadzieja – o jej fenomenie i jak ją w sobie wzbudzić? cz. 1